Posty

Wyświetlanie postów z 2016

Karmelowe niebo w gębie

Obraz
Kilka tygodni temu udało mi się zakwalifikować do testowania nowych cukierków Werther's Original - Creamy Filling. Zawsze lubiłam Werther's, więc możliwość spróbowania czegoś nowego wydała mi się kusząca. Domyślałam się, że zgłoszeń do testu będzie wiele, dlatego nie liczyłam na zakwalifikowanie się. Email z Rekomenduj.to, z informacją, że wkrótce otrzymam Paczkę Ambasadora. Spodziewałam się niewielkiego opakowania, a dostałam wielkie pudło pełne cukierków. W jednym z opakowań były oryginalne Werther's, a w pozostałych te nowe, wypełnione karmelem.  Cóż mogę powiedzieć? Cukierki okazały się lepsze, niż się spodziewałam. Okazały się nie tylko fantastycznie śmietankowe z zewnątrz, ale też fantastycznie pękają pod lekkim naciskiem, uwalniając płynny karmel. Dla mnie - bomba. Nie tylko zresztą dla mnie, bo sporą część paczki pochłonęła rodzina, która mi podciągała opakowanie po opakowaniu. Mama opowiadała, jak poczęstowała marudną koleżankę, której od razu poprawił...

Prawie wiosna

Jak widać, nie mogłam się zebrać do pisania. Dopiero dzisiaj mnie natchnęło. Właściwie nie mam niczego wyjątkowego do opisania, ponieważ filmy, które oglądałam, w większości nie wywarły na mnie szczególnego wrażenia. Poza filmami, były książki i gry, więc może uda mi się wydziergać jakiegoś posta. Jeszcze pod koniec lutego, obejrzałam film, na który czekałam od jakiegoś czasu - Gra Tajemnic . Mimo, że sam film był dość głośny, nie wiedziałam o nim wiele ponad to, że gra tam Cumberbatch i że jest o Enigmie. Okazało się, że moja wiedza była mocno ograniczona. Owszem, film jest o Enigmie, ale nie tylko. Przede wszystkim jest o tym, że jakimkolwiek geniuszem byś nie był, nie możesz być nikim innym niż białym, heteroseksualnym mężczyzną klasy średniej. Nic innego nie wchodzi w grę. To znaczy wtedy nie wchodziło. Pewnie jest wiele miejsc, gdzie to nadal obowiązuje... Ale ja nie o tym. Turing, bo to o nim jest ten film, był nie całkiem szczęśliwym człowiekiem. Najpierw by...

Chodź, pomaluj mój świat

Obraz
Jakieś 2 lata temu trafiłam po raz pierwszy na kolorowanki dla dorosłych. Z początku wydały mi się czymś wyjątkowym, bo przecież do tej pory wszędzie były tylko takie normalne, dziecięce kolorowanki. Tak czy inaczej, poczułam potrzebę posiadania takiej książki, a następnie pokolorowania jej. To niby miało mnie relaksować i pozwalać na oderwanie się od codzienności. Z początku zastanawiałam się, jak ugryźć te większe książki, bo zwyczajnie nie mogłam sięgnąć do góry. Kiedy jednak trafiłam na pocztówki do kolorowania i mini-książkę - mocno się ucieszyłam. Od razu kupiłam sobie zapas i... zaczęłam kolorować. Co mogę powiedzieć? To wciągające! Z początku bawiłam się kredkami, ale mazaki okazały się wygodniejsze i łatwiejsze w użyciu. Oczywiście pod warunkiem, że papier jest odpowiednio gruby. Najlepiej też, żeby obrazek był wydrukowany po jednej stronie. Jednym słowem - ideałem jest grubość i jednostronność ;) Obecnie wybór książek i książeczek do kolorowania jest ogromny. Szczególnie w ...

Opowieści z frontu (i nie tylko)

Nie jestem fanką historii wojennych. Właściwie nie ma znaczenia, czy to film, książka czy jakieś inne medium. Nasłuchałam się o wojnie od dziadków i sąsiadów, więc zwykle unikam tego tematu, kiedy wybieram film na wieczór. Jednak ostatnio zdarzyło mi się obejrzeć dwa takie filmy. Nie tylko je obejrzałam, w dodatku mi się podobały. Pierwszy z tych filmów to Furia . Jest to opowieść wojenna, ale tylko na pozór. Właściwie jest to opowieść osadzona w realiach wojny, a sama wojna jest tylko tłem. Tytułowa Furia to czołg, którego ekipę tworzy dość barwny zestaw amerykańskich żołnierzy. Na początku grupa traci jednego ze swoich i w zamian dostaje kompletnie niedoświadczonego chłopaka. Według mnie, to właśnie o nim jest ten film. Początkowo bojaźliwy i zahukany dzieciak, z czasem dojrzewa i zmienia się w żołnierza. Film doskonale pokazuje emocje grupy, ich tarcia i ich wielką przyjaźń, która potrafi wiele przezwyciężyć. Owszem, chwilami film może się wydawać nieco patetyczny i trochę fantast...

Zaczytany początek roku

Jak co roku, od jakiegoś czasu, Goodreads zachęca do postawienia sobie celu czytelniczego. Bawię się w to wyzwanie, tym bardziej, że w trakcie można zmienić swój cel. Założyłam sobie na ten rok przeczytanie 40 książek i póki co nie jest źle, bo czytam niemal co wieczór. Parę notek temu napisałam o swoich wrażeniach z książki, którą ukończyłam jako pierwszą w tym roku - The Book of Strange New Things. Dzisiaj czas na kilka słów o mojej kolejnej lekturze. "Pielgrzym" Terryego Hayes'a, to zupełnie niesamowita historia, która prowadzi nas przez kawał świata i dostarcza wielu wrażeń. Według mnie, jest to połączenie historii pisanych przez Dana Brown'a z Mission Impossible. Bond wysiada przy przygodach głównego bohatera książki :) Bohaterów książki jest właściwie dwóch - tytułowy Pielgrzym, który jest tajnym agentem niezwykle tajnej agencji, zwanej Dywizją oraz Saracen, czyli ten zły. Kiedy poznajemy głównego bohatera, nie jest jeszcze Pielgrzymem. Dawno zapomniał o sw...

Paczkowe kłopoty, czyli jak nie wysyłać paczek

Wyobraźcie sobie taką sytuację - jest kilka tygodni przed świętami, zamęt w sklepach i na poczcie. Mam wszystkie prezenty, które chcę wręczyć albo dostarczyć przed świętami, więc postanawiam wysłać paczkę. Paczka ma zostać dostarczona do Wielkiej Brytanii, więc nie do końca wierzę Poczcie Polskiej. Sprawdzam ceny i okazuje się, że Poczta ma ceny dość zaporowe, szczególnie, że wiem, jak działa nasz kochany monopolista. Przeglądam więc internetowe strony firm kurierskich i trafiam na nową usługę InPost - Cross Border Manager. Zaglądam więc na ich stronę, rejestruję się i próbuję ogarnąć ową usługę. Nie wydaje mi się CBM zbyt intuicyjny, ale nie poddaję się i zaczynam zlecać nadanie paczki. Wpisuję dane nadawcy i odbiorcy, klikam dalej, wpłacam żądaną kwotę za paczkę i... Dzieje się niewiele. Pokazuje się informacja, że paczka jest przygotowywana do odebrania ode mnie. Nie dostaję jednak żadnego maila z potwierdzeniem, ale myślę sobie, że pewnie trwa przetwarzanie zamówienia. Więc czekam....

Księga Dziwnych Nowych Rzeczy

Odnalazłam w sobie mój czytelniczy zapał i udało mi się dokończyć czytanie "The Book of Strange New Things" Michela Faber'a. Zaczęłam ją w listopadzie, ale dopiero teraz udało mi się odzyskać natchnienie i przeczytać tą książkę do końca. Utknęłam dokładnie w połowie, więc niewiele zostało mi do doczytania. Zanim wzięłam się do czytania, wpadła mi w oko jakaś recenzja czy opis tej książki i właściwie stąd moje zainteresowanie. Historia wydała mi się intrygująca. Od razu wiedziałam, że nie chcę czytać tej książki po polsku. Mam alergię na polskie tłumaczenia, ponieważ większość z nich jest tak fatalna, że przyprawia mnie o dreszcze i odruch wymiotny. Tak więc książkę kupiłam w Amazonie, w formie ebooka i wzięłam się do czytania. Nigdy wcześniej nie słyszałam o panu Faberze, ale teraz mam w planach przeczytać inne jego książki. Tym bardziej, że autor powiedział ( o tu ), że "The Book of Strange New Things", to ostatnia jego książka. Zdecydowanie nie jest to...