Jak zrobić kotu dobrze ;)
Kot, kotek, koteczek, kotełek...
Wiadomo, kot to Pan i Władca, dla kota wszystko itd. Człowiek zasuwa dniami i nocami, żeby kotek miał dobrze :)
Co kot lubi najbardziej? Otóż wybrzydzać. Tak, moi drodzy, nie ma lekko. Nie ma, że wrzucisz kotu w michę jakiś generyczny produkt z marketu koło domu. Nie ma, że podetkniesz pod nos jedzonko w cenie z kosmosu. Kocia chęć do spożywania zależy od bardzo wielu, nieznanych ludzkości, czynników.
Któregoś dnia trafiłam na nowość, a że nowości lubię, pomyślałam, że można spróbować. Ową nowością była karma dla kota Purina Cat Chow.
Nieco niepewnie nałożyłam karmy z saszety do michy i... Cyryl oszalał! Ja wiem, że on kocha jeść, ale nigdy nie widziałam, żeby w tak ekspresowym tempie wciągnął jakiekolwiek jedzenie. Jest to o tyle zaskakujące, że mimo jego miłości do jedzenia, często kręci nosem. A Cat Chow całkowicie go zachwyciło.
Kolejnym testerem smaku i jakości miała być Mimi. Królewna bywa mocno kapryśna, więc miałam obawy. Tymczasem spotkała mnie kolejna niespodzianka - młoda dosłownie wylizała miskę. Nie zostało nic!
Co więcej, kociska wciągały wszystkie smaki saszetek tak samo chętnie, co jest zupełnie niezwykłe w ich przypadku.
Producent zapewnia, że karma nie zawiera barwników, konserwantów i sztucznych aromatów. Zawiera natomiast składniki, które dają kotu zdrowie i energię - witaminę E, warzywa, pełnoziarniste zboża i odpowiednio wyselekcjonowane mięso z kurczaka, wołowiny, jagnięciny i łososia. Koty mają więc spory wybór smaków i są zadowolone.
Mimi od dziecka jest kotem bardzo aktywnym i chodzi własnymi ścieżkami. Natomiast Cyryl jakoś się ostatnio bardziej uruchomił. Więcej się rusza, jest bardziej towarzyski i nieco mniej naburmuszony. Może to zasługa Cat Chow?
Komentarze
Prześlij komentarz