Opowieści z frontu (i nie tylko)
Nie jestem fanką historii wojennych. Właściwie nie ma znaczenia, czy to film, książka czy jakieś inne medium. Nasłuchałam się o wojnie od dziadków i sąsiadów, więc zwykle unikam tego tematu, kiedy wybieram film na wieczór. Jednak ostatnio zdarzyło mi się obejrzeć dwa takie filmy. Nie tylko je obejrzałam, w dodatku mi się podobały. Pierwszy z tych filmów to Furia . Jest to opowieść wojenna, ale tylko na pozór. Właściwie jest to opowieść osadzona w realiach wojny, a sama wojna jest tylko tłem. Tytułowa Furia to czołg, którego ekipę tworzy dość barwny zestaw amerykańskich żołnierzy. Na początku grupa traci jednego ze swoich i w zamian dostaje kompletnie niedoświadczonego chłopaka. Według mnie, to właśnie o nim jest ten film. Początkowo bojaźliwy i zahukany dzieciak, z czasem dojrzewa i zmienia się w żołnierza. Film doskonale pokazuje emocje grupy, ich tarcia i ich wielką przyjaźń, która potrafi wiele przezwyciężyć. Owszem, chwilami film może się wydawać nieco patetyczny i trochę fantast...